Historia Tadka cz. 2

-Filip to był kolega z klasy wyższej z naszego liceum. Chodził zawsze modnie ubrany, w dobrych ciuchach, z masą gadżetów. Kasa śmierdziała od niego z daleka. Chodził na wszystkie imprezy i wszyscy go znali.

Któregoś razu na imprezie Filip jak zwykle wmieszał się w tłum. Rozmawiał ze wszystkimi i o wszystkim. Zauważyłem jednak, że nie tylko rozmawia, ale że też coś komuś daje. Jednym jakąś małą paczuszkę, od innych dostaje jakąś kasę. Wszystko po cichu i dyskretnie. Nie wiedziałem co to jest, aż nie podszedł do mnie i nie zapytał, czy chciałbym się zabawić, pierwsza działka na jego rachunek. Pomyślałem – czemu nie, raz się żyje. Dostałem ekstazy i bawiłem się świetnie. To był na prawdę odjazd! Chciałem jeszcze. Drugą dostałem za połowę ceny i nadal czułem się z tym super – było mnie na nią stać.

Jednak już na następnej imprezie cena miała być normalna i zacząłem się zastanawiać. Po co mi to? Nie dość, że jest to pieruńsko drogie, że łatwo się wciągnąć, to jeszcze pewnie później będę chciał próbować innych rzeczy, jeszcze mocniejszych i jeszcze droższych. Lepiej nie wchodzić w to gówno.

Ale z drugiej strony – wydawało się że Filip świetnie na tym zarabiał. Sam nigdy nie brał a mimo to miał wielu klientów, którzy mu ufali. Postanowiłem pomóc mu w rozprowadzaniu towaru i tak to się zaczęło.

Komentarze są wyłączone.