Opowieść Basi cz 3

- To była wtedy nasza świeża krew, z korzeniami w Nigerii. – Opowiadała o Raulu Basia – To jest cudowny facet, pełen namiętności i pasji, pełen życia. Był nowy w sekcie, nie do końca zadomowiony. Otworzył mi oczy na funkcjonowanie grupy, wyzwolił mnie psychicznie. Byłam jednak zbyt głęboko w strukturach, by móc się z niej wydostać. No i zaszłam w ciążę.

Ciąża Kaśki była spełnieniem się proroctwa, które przepowiadał Guru. Ich syn miał być nowym odkupicielem świata. Kaśka była więc pod szczególną ochroną, otoczona najlepszą opieką ale i osaczona. Nie wolno jej było nic robić samodzielnie. Żadnego telefonu, żadnego maila, wszystko pod kontrolą. Musiała przejść na specjalną dietę, była poddawana psychoanalizie. Wszystko po to, by nadchodzący zbawca był idealny.

Gdy przyszedł czas rozwiązania Kaśce udało się nakłonić sektę, że dla dobra dziecka musi rodzić w szpitalu. Za swojego opiekuna wybrała Raula. Po porodzie okazało się, że dziecko jest mulatem. Gdyby sekta dowiedziała się o tym, byliby w poważnym niebezpieczeństwie, gdyż hańba przyniesiona sekcie była niewybaczalnym błędem. Mieli jednak niewyobrażalne szczęście, bo wtedy właśnie w szpitalu wybuchła epidemia grypy i panował całkowity zakaz odwiedzin.

– Ten zakaz uratował nam życie. Dał mi tydzień na dojście do siebie po porodzie i wymyślenie planu ucieczki. Na szczęście nikt się nie domyślał, że coś jest nie tak i nie kazali nas pilnować 24/7, a jedynie w dzień. Dlatego też ostatniej nocy wypisałam się na żądanie, zabrałam synka i uciekliśmy z Raulem. Znaliśmy dobrze siatkę sekty i wiedzieliśmy, że będziemy bezpieczni dopiero w Irlandii.  Po dwóch tygodniach tułaczki, zmian transportów dla zmylenia śladów, dotarliśmy szczęśliwie na miejsce.  Odnaleźliśmy swoje miejsce na ziemi. Mieszkamy tam od 15 lat i staramy się zapomnieć o traumie, jaką przeszliśmy.

Basia skończyła opowieść i było po niej widać, że jej ulżyło. Na reszcie mogła komuś o tym opowiedzieć bez obawy, że coś jej jeszcze może zagrażać. Wszyscy byli w szoku, że takie historie dzieją się na prawdę a nie tylko w filmach. Po chwili milczenia odezwał się jednak Tadek.

– No Basia, postawiłaś wysoko poprzeczkę, ale może jak posłuchasz mojej historii stwierdzisz, że wcale nie było z Tobą tak źle.

Komentarze są wyłączone.