Opowieść Basi cz 2

W sekcie była łącznie 5 lat. Na początku było cudownie, wręcz sielankowo. Wszyscy byli wielką, kochającą się rodziną, z każdym mogła porozmawiać, każdy okazywał jej szacunek i zrozumienie. Nie musiała pracować ani martwić się o dach nad głową, wystarczyło im, że sprzątała budynek. Tak żyli sobie przez około rok. W tym czasie sekta powiększała się i z kameralnej grupy stali się prężną organizacją. Nowi członkowie zasilili pokaźnie kiesy sekty, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dotychczasowy lider poczuł się prawdziwie wybranym przez niebiosa guru, zaczął mieć coraz większe wymagania wobec swoich wyznawców. Nie był już przewodnikiem stada, stał się ich nowym Bogiem, wyrocznią i prawdą objawioną. Wymagał absolutnego posłuszeństwa i oddania.

– Ta zmiana następowała powoli, nie zauważyłam kiedy stałam się całkowicie zależna od grupy, a przede wszystkim od guru. – Opowiadała Basia – On zawładnął całym moim życiem, ale co gorsza, wybrał sobie mnie na swoją małżonkę. Kochanek miał wiele – każda kobieta w grupie miała obowiązek z rozkoszą oddawać się mu kiedy, gdzie i jak chciał On. Ja, dodatkowo, miałam rodzić jego dzieci i nie wolno mi było mieć innego partnera. Mężczyźni, jeśli chcieli mieć którąś kobietę na wyłączność, musieli płacić wyższe od innych haracze dla sekty. Mogli mieć dowolną kobietę poza mną. Pech chciał, że tuż przed tym, gdy zaszłam w pierwszą ciążę, zakochałam się ze wzajemnością w Raulu.

Komentarze są wyłączone.