Wstęp cz 3

Impreza zaczęła się dość drętwo, jak to zazwyczaj bywa. Przecież nie widzieli się od ponad 20 lat! Praktycznie się nie znali, a łączyła ich tylko przeszłość i mgliste wspomnienia z dawnych lat.

Byli jednak zgraną klasą i przyjechali prawie wszyscy.  Prawie, bo jeden chłopak zginął 10 lat wcześniej w wypadku samochodowym, a drugi utknął na Haiti, gdyż był ratownikiem medycznym i był tam, gdzie go potrzebowali.

Tak więc siedzieli tam wszyscy, 28 osób dobrze po czterdziestce i zastanawiali się, od czego zacząć. Na szczęście jedno było pewne – należy wznieść parę toastów, a później pójdzie już z górki. Tak też zrobili, a gdy wypili już zdrowie wszystkich obecnych, nieobecnych, za tych co na morzu i pod morzem,  gdy alkohol zaczął szumieć w głowie, impreza trochę się rozruszała.

Gdy alkohol zaczął lekko zmieniać perspektywę i ostrość widzenia, zaczęli rozpoznawać w tych starszych osobach siedzących obok. W podstarzałym przedwcześnie tatuśku Michała, który kiedyś wprawiał serce Kaśki w stan przedzawałowy. W tęgim panu z dużym brzuchem – wysportowanego Pawła, który biegał jak strzała. A w tęgiej, dość zaniedbanej pani – najładniejszą z dziewczyn – Ankę. Nie było łatwo rozpoznać tego Piotrka, który zawsze był największym chucherkiem w klasie, bo masa jego mięśni wyrobiona na wspinaczce była imponująca. Za to klasowy amant – Hubert – niestety prawie całkiem wyłysiał, chociaż nadal miał w twarzy to coś, co przyciągało dziewczyny jak lep.

Po czwartym piwie, z opowieści o starych, słusznie minionych latach, przeszli na bardziej szczere rozmowy.  Swoją opowieść zaczęła Basia.

Komentarze są wyłączone.