Wstęp cz 2

Stolica było dla nich urzeczywistnieniem wszystkich marzeń.

To tam dostaje się przecież najlepsze wykształcenie, bo tylko w stolicy są uczelnie znane nie tylko w Polsce ale i na świecie. Gdy ma się dobre wykształcenie to już tylko krok od najlepszej pracy,  szybkiej emerytury, dostatniego życia i dóbr wszelakich. W końcu skoro innym się udało, to dlaczego u licha nie im?!?

Ponieważ mieli taką perspektywę, przestali myśleć o tym, że tak właściwie powinni poprzestać na wykształceniu podstawowym, zająć się pracą fryzjerki w pobliskim miasteczku lub zostać na wsi i uprawiać ziemię. W dobie powszechnej, darmowej edukacji uważali, że wykształcenie wyższe jest dla wszystkich chętnych. I korzystali z tego nader chętnie. Mieli wysokie aspiracje przy nikłych środkach, a przez to ich poziom determinacji był bardzo wysoki. Praca w stolicy, właściwie jakakolwiek, wydawała się lepsza niż zostanie w domu.

Nie widzieli możliwości płynących z uroków wsi.  Agroturystyka jawiła im  się jako ostateczność, gdyż kojarzyli ją z zacofaniem, z uprawą roli od której chcieli uciec. Uprawa opłacalnych zbóż, korzystanie z dotacji UE – to wszystko uważali, że dobre jest dla kogoś innego, ale na pewno nie dal nich. Oni stworzeni są do wyższych celów! Dopiero po wielu latach w mieście niektórzy zauważyli, że okazję do dobrego życia mieli, lecz  zmarnowali. A była na wyciągnięcie ręki właśnie tam, skąd pochodzili – na wsi, w pięknych miejscach na Mazurach, w zacisznych zakątkach których pragną mieszczuchy.

Gdy byli jeszcze w szkole, wszyscy mieli jasny plan:  do stolicy! Jak się okazało podczas imprezy, cel został osiągnięty z różnym skutkiem.

Komentarze są wyłączone.