Wstęp cz 1

Kaśka obudziła się rano z wielkim kacem. Na szczęście był to tylko kac fizyczny a nie moralny, nie miała sobie nic do zarzucenia. Owszem, były pewne pokusy, jak to zwykle bywa na spotkaniach po latach,  ale powstrzymała się i była z siebie dumna.  Jej mąż roztropnie nie komentował jej stanu, ani faktu, że poranek po piątkowym spotkaniu był niedzielnym popołudniem.  No cóż, i tak bywa gdy impreza jest wyjątkowo udana.

Gdy pierwsze promyki słońca dotarły do oczu Kaśki, a do nosa doleciał aromat świeżej kawy, jej umysł zaczął budzić się do życia.  Zaczęła przypominać sobie co ciekawsze historie opowiedziane przez znajomych, a niektóre z nich były na prawdę porywające!  Jej klasa zresztą zawsze była trochę bardziej odjechana niż pozostałe, a koledzy z gatunku tych bardziej szalonych.

Wszyscy pochodzili z małej miejscowości na Warmii, a niektórzy pochodzili z okolicznych wsi.  Stanowili mieszankę wybuchową, bo była to istna zbieranina najróżniejszych ludzi.  Jednak już wtedy wszyscy byli zdeterminowani, mieli jeden cel – wyrwać się z tej dziury i żyć w Eldorado – w stolicy.

Komentarze są wyłączone.